Indie połowa lat 80 tych

Odprawa graniczna na lotnisku w New Deli ciągnęła się niemiłosiernie. Czekamy przed lotniskiem. W końcu po kilku godzinach docieramy do taniego hotelu Vivec na Paharganj'u, zatłoczonej barwnej dzielnicy bazarów, kiedyś dzielnicy dzieci kwiatów...
W New Dheli zostajemy kilka dni, zwiedzamy Red Fort razem kupujemy bilety autobusowe do Nepalu.

Zdjęcia z Indii opisuję i zamieszczm tutaj po ok 40 latach od ich wykonania. Opisuję je, tak jak pamiętam, więc mogą być błędy. Mogłem pomylić miejsca, i zdjęcia z Nepalu, mogły znaleźć się tu, w galerii poświęconej Indiom. Wszystkich którzy znajdą takie błędy proszę o informacje.

Zdjęć mam oczywiście znacznie więcej, ale chyba niema sensu ich publikować w nadmiarze...

Uzupełnieniem tego, będzie następna galeria ( obecnie w przygotowaniu ) ze zdjęciami z Nepalu.

Ponieważ było nas kilkanaście osób, planowaliśmy wspólne wynajęcie jakiegoś busika do naszego użytku. Okazało się to jednak trudne i mimo rytualnych zapewnień „I wil do my best", ceny były wysokie.

No a rejsowy autobus to british bus, with excelent fun, Hindu style i do tego tani.... Więc z taką peryspektywą kupiliśmy normalne bilety, na rejsowy przejazd drogą strategiczną przez Himalaje, wyciosaną w zboczach gór, na przejazd który miał trwać około dwie doby...

Autokaru był zgodny z zapowiedziami:

  • "British bus" znaczyło że autobus pewno pamiętał czasy Brytyjczyków;
  • "Eexcelent fun" to brak części szyb i znakomity przewiew;
  • "A Hindu style" to gęściej umieszczone rzędy siedzeń, bo Hindusi są niżsi od Europejczyków.

Podroż miała trwać dwie doby. Wyjechaliśmy z Indii. Drogą nad przepaściami w Himalajach. autobus ścigał się z innymi... Na dachu siedziała część pasażerów. Po około 30 godzinach nastąpił koniec, autobus się rozsypał. No może nie dosłownie, ale wypadły jakieś części ze skrzyni biegów.  Kierowca powiadomił nas że wysiadamy, że radiem poinformował firmę o awarii i nasze bilety nie tracą ważności. Zabierze nas następny autobus, za 72 godziny.... Do Katmandu dojechaliśmy stopem, przygodnymi ciężarówkami z kamieniołomów...